WYWIAD - BORN ANEW


na pytania odpowiadał Janek, jakoś pod koniec 2010 roku.
__________ 

Wypuściliście kolejną EPkę. Czy unikanie dużych płyt to jakiś plan? Jak przyjęcie poprzedniej? No i jak ep, to dlaczego nie na 7"? I w ogóle poproszę parę słów o nowej płycie.

Po zawirowaniach w składzie w 2010 chcieliśmy jak najszybciej coś wydać, by pokazać jak wygląda to nowe Born Anew, co gra, jaki ma pomysł na muzykę. I tak powstało „Path”. Przyjęcie chyba było pozytywne choć mam wrażenie, że nasze granie jest ciężkie ludziom do zaszufladkowania, nie poruszamy się w stricte jednym konkretnym stylu. Możliwe też bardzo, że gramy chujowo po prostu J Tak czy siak, po „Path” naturalne byłoby nagrać normalną, długą płytę. Tylko, że to co naturalne, u nas jakoś słabo funkcjonuje. Dlatego bez specjalnego powodu nagraliśmy następną epkę. Czyli „Logout”. Dwa numery na niej to w sumie kontynuacja kierunku z „Path”, dwa pozostałe to eksperymenty. Brak tego na 7” to raczej kwestia ekonomiczna, ale nie ma tego złego co by… itd. – niedługo pojawimy się na winylu „Warsaw Hardcore Punk Attack vol.2” z numerem właśnie z „Logout”. Dla uspokojenia dodam, że to jeden z tych dwóch „normalnych” numerów.

To wasz w sumie 4-ty materiał, jesteście po government flu chyba najwięcej wydającym zespołem, hehe. Jak oceniacie sytuację w WWA i w Polsce jeśli chodzi o sprzedawanie płyt? I w ogóle jak oceniacie warszawską i polską scenę?

Wydanie teraz płyty to żadna filozofia, my od początku wydajemy się w Spook Records i ten układ nam pasuje. Naszą specyfiką jest to, że w dużym stopniu nagranie i postprodukcja jest robiona przez nas, a konkretnie przez Piotrka – więc jeśli nasze płyty się ew. nie sprzedają, to pretensje tylko do nas, hehe. Warszawska scena ma się dobrze, ostatnio chyba ustały jakieś niefajne rywalizacje, które parę lat temu tu i tam się pojawiały, ostały się albo zespoły, które wbrew warszawskiemu zwyczajowi przetrwały i się nie rozpadły albo kapele nowe, ciekawe, mające pomysł na siebie. Np. takie Deathrow – grali z nami w 2005 na naszym pierwszym gigu, mieli się potem trylion razy rozpaść, a tu proszę – jest nowa płyta i nawet nas na release zaprosili!;) Więc nie jest najgorzej chyba. Jak się komuś chce ciągnąć ten bajzel to ciągnie, tutaj nie ma drugiego dna.


Ostatnio trochę bardziej uaktywniliście się koncertowo ale mam wrażenie, że raczej mniej jeździliście poza Warszawę. Jakie dramatyczne wydarzenia miały na to wpływ?

Trochę proza życia nam blokuje możliwości koncertowe, praca, nauka, etc etc. 2012, mam nadzieję, będzie przełomem w tym temacie, chcemy dużo pograć, bo to nakręca PMA w naszej kapeli. Jak są fajne koncerty, to się chce robić nowe rzeczy. Gramy po to, by mieć z tego frajdę, więc też nic na siłę nie robimy – nie mniej, jeśli ktoś coś z nami chce ogarnąć to zawsze jesteśmy na tak. 

Na Epce jest kower jakiegoś zespołu metalowego. Powiedzcie mi coś super, żebym się nie bał tego posłuchać w oryginale . No i dlaczego ten kawałek?

Myślę, że nie ma opcji byś się tego nie bał, Stasiu! Chcieliśmy z Arkiem mieć kower totalnie spoza hardcore`owego emploi – a że w młodości obaj byliśmy norweskimi metalowcami – Mayhem był oczywistą oczywistością. Zapewne jest też to rodzaj prowokacji – i reakcje też są skrajne, niektórzy są zajarani, inni nie wiedzą jak to zjeść. I git, o to chodziło. Nam granie tego numeru daje dużo frajdy, a Piotrek wydobywa z siebie pokłady mroku, o których nawet nie wiedział, że posiada!

Jak się grało przed AILD? Lubicie takie duże koncerty?

Grało się zaskakująco dobrze, nawet ludzie się nieźle bawili, ale to pewnikiem Ci, co się zawczasu najebali. Nasza muzyka chyba nie jest do końca kompatybilna z takimi większymi gigami, aczkolwiek niby jak muza jest dobra, powinna się zawsze sama obronić. Ja mogę za siebie mówić tylko, wolę grać małe koncerty, gdzie sceny nie ma i głównym zadaniem jest nie ugranie materiału, a obrona perkusji Arka przed moshem.



Jakie plany na przyszłość ?

Grać, nie rozpaść się, nagrać coś nowego i mieć ciągle z tego frajdę.

Standardowe pytanie na koniec
Ulubiony warszawski zespół
YYYYYY, Sunrise? Ja wiem, że oni nie z Warszawy ale tu ich widziałem pierwszy raz X lat temu i tutaj się z tego powodu dużo zmieniło w moim życiu. Więc niech tak zostanie.

Ulubiona warszawska płyta
Ciężko mi powiedzieć, bo szczerze mówiąc nie przywiązuję większej uwagi z jakiego miasta jest zespół, którego słucham. No ale jeśli miałbym się uprzeć, to dawno temu bardzo duże wrażenie zrobił na mnie „Incomer” AOTD – bardzo mi się podobała ta płyta i nadal się podoba.

Najlepszy warszawski koncert
1994 – Rage Against The Machine na Torwarze. Mój pierwszy gig w życiu. 





($(this), "ZAQFqnCnr", event, bagof(null));" rel="nofollow" style="color: #3b5998; cursor: pointer; text-decoration: none;" target="_blank">http://www.myspace.com/bornxanew

($(this), "AAQE1x6qK", event, bagof(null));" rel="nofollow" style="color: #3b5998; cursor: pointer; text-decoration: none;" target="_blank">http://www.youtube.com/bornxanew
($(this), "MAQEscqhM", event, bagof(null));" rel="nofollow" style="color: #3b5998; cursor: pointer; text-decoration: none;" target="_blank">http://www.bornanew.bandcamp.com